Życzenia-Miłosne.info strona z najlepszymi życzeniami miłosnymi, na walentynki.
Aktualnie oglądasz: wiersze miłosne
:: Walentynki :: Ciekawy Cytat: Gdy Prawda poślubia Kłamstwo, rodzą się półprawdy. Włodzimierz Scisłowski
:: wiersze miłosne :: Bądź bardzo
mądra, bądź bardzo miła, bądź zawsze szczera, miej wszystkie miłe zalety, niech z Ciebie nadal będzie Ideał kobiety.
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Jadzię) w tej kategorii:
Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10] :: Znaczenia Imion: :: Bartosz - Bartosz i Bartłomiej to w zasadzie jedno i to samo imię. Bartosz to staropolskie zdrobnienie od Bartłomieja, które jest używane także jako samodzielne imię. Drobna zmiana brzmienia powoduje jednak istotne skutki: imię Bartosz inaczej działa na swojego nosiciela i, wbrew pozorom, wcale nie skłania do beztroski i młodzieńczej nieodpowiedzialności. Przeciwnie: Bartosz to imię twardsze i surowsze od jowialnego Bartłomieja. Bartoszowie instynktownie czują się odpowiedzialni za innych (co ujawnia się już w przedszkolu), a w późniejszym życiu pociągają ich wysokie urzędy i rozwiązywanie spraw zbyt trudnych dla większości ich kolegów. Życie pojmują jako zadanie i obowiązek. Za to wspólną cechą Bartłomiejów i Bartoszów są ich wielkie zasoby energii, którą potrafią uruchomić w razie potrzeby.
Sentencja: Prawdziwie elegancki lekarz dla każdego ze swoich pacjentów wymyśla nową chorobę. Elias Canetti (1905-1994)
::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::
Już nas znudzili Platon i Plotyn,
i Czarlie Chaplin, i czary czapel -
rytmicznym szczękiem wszystkich gilotyn
piszę ten apel.
Dziwy po mieście skaczą już pierwsze,
zza kraty parków rzeźby wyłażą,
kobiety w łóżkach skandują wiersze
i chodzą z niebieską twarzą.
Po cztery głowy ma każdy z nas.
Przestrach nad miastem zawisnął niemy.
Poezja
z rur się wydziela
jak; gaz.
Wszyscy zginiemy.
Dzień się nad nami zatrzymał złoty
i pola nasze pobił grad,
jakby wytoczyła przeciw nam kulomioty
Niebieska Republika Rad.
Krzyczały w gazetach telefony i Paty,
że w zimie nie starczy nam chleba -
Nikt z nas nie dożyje do zimy.
Przyszedł czas ostatniej krucjaty.
Tłumie,
coś mnie okrążył i chciał bić laskami,
czemuż stoimy.
Niech poeci idą do nieba.
Jestem z wami.
Nie będzie więcej żaden,
któremu do ust swój dzban dasz,
pieścić nam oczu jadem
gęstym jak bandaż.
Przyjacielu Anatolu,
połóż, połóż tu się
i gdy ci spadnie na czaszkę mój młotek
i szczury się na nią wgramolą,
nie krzycz z teatralnym gestem:
"I ty, Brutusie".
To ja jestem.
I wyciągnę ci z głowy,
jak magik,
domy,
okręty,
księżyce
i dragi,
kobietę z dzieckiem,
flagi wszystkich nacji,
bezcenne słowa po dolarze karat.
Dzisiaj sprzedaję hurtem
z licytacji
cały aparat.
Próżno się wdzięczy chmurek rokoko,
na plafon nieba rzucone bazie.
Nikogo więcej księżyc - gonokok
tęsknotą nocy nie zarazi.
Znów będzie wiosna raz tylko na rok
i jedno słońce w niebo się wkrości.
Jak tynk
obleci ze świata
barok
poetyczności.
Nie będzie kobiet brzuch
jak dynamo
milionem wolt im w głębinie wrząca
będą po prostu drżały,
gdy nam
o
ciała ich miękkie
pluśnie żądza.
Znów będzie ogród,
jak ogród
i róż chwiejące się metry.
Świat rozprostuje się nagle na powrót
w nowej, słonecznej geometrii.
Znikną,
jak wrzody,
które ktoś przegniótł,
sznury tych,
miejsca nie było przed kim -
z wiaderkiem w ręku
każdy przedmiot
pooklejali w etykietki.
O zamknij oczu swoich semafor.
Snów yokohamy kąpią się w kwiatach.
Idziemy
wydrzeć z lawy metafor
twarz
rysującą się
Świata.
--
Credula vitam spes fovet et melius cras fore semper dicit - ufna nadzieja podtrzymuje życie i wiecznie mówi, że jutro będzie lepsze. Tibullus