Życzenia-Miłosne.info strona z najlepszymi życzeniami miłosnymi, na walentynki.
Aktualnie oglądasz: milosne zyczenia swiateczne
:: Walentynki :: Ciekawy Cytat: Krasnoludki cierpią na permanentną chorobę wzrostu. Jan Czarny
:: milosne zyczenia swiateczne :: wszystkiego najlepszego
dla najwspanialszej mamusi na świecie życzy córka karolina dziekuje mamusiu za każdy twój usmiech i każdą twa pomoc kocham cie najmocniej
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Bezrobotną) w tej kategorii:
Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10] :: Znaczenia Imion: :: Bolesław - Lubi, gdy o nim mówią. Działa pomocnie, głównie dla najbliższych, ale nie dla korzyści, także społecznie lub w sporcie. Wyrozumiały i sprawiedliwy. Niekiedy odkrywa wielkie tajemnice, ale i sam bywa tajemniczy. Dobry rzemieślnik lub poeta-satyryk. Kochliwy. Czasami bywa krnąbrny i złośliwy!
Sentencja: Kto nie spodziewa się miliona czytelników, nie powinien napisać ani jednej linijki. Johann Wolfgang Goethe
::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::
Towarzyszkom podróży na wszystkich kolejach świata - poświęcam.
O podróże jednostajne na strzyżonym miękkim pluszu...
Wczoraj Marna, dzisiaj Wołga, jutro może Jan-Tse-Kiang...
Patrzę w oczy smutnej pani w fiołkowym kapeluszu
I już kocham się, jak sztubak, taki duży, sławny pan.
O wytarty plusz poduszki dosyć szorstkie wsprzeć policzki,
Turkot ciszę ukołysze, wszystko będzie, jak przez mgłę.
I znów przyśnią mi się usta długorzęsej podróżniczki
Całowane gdzieś wieczorem koło Moskwy czy Louvain...
Przyjdą myśli wypłowiałe, jak dalekie sny o damach.
Tych, co kiedyś mnie kochały, zapomniały... może czas?...
Panieneczki złotogłówki zmysłowieją w oknoramach,
Ostrym wiatrom się oddają z całej siły, pierwszy raz.
Może śnią im się w wiatrakach baśniejące złotozamki...
Pociąg czhał przez pola wężem z siłą 400 HP...
Panieneczki złotogłówki obudziły w sobie samki,
Z przymkniętymi powiekami leżą wparte w kąt coupé.
Znowu zacznie się sonata, tylko nie ta nasza, Jana.
Moja biedna, moja cudza, biała matuś małej Li...
Coś podkradnie się do okna, jakaś bajka Kellermana,
Będzie patrzyć niewidziana w tańcu spermy, ciał i krwi...
Może jestem trochę senny?... Może jestem trochę chory?...
Niestrawiony, pieprzny obiad wywołuje refleks, żal...
W rozdziawioną paszczę nocy depeszują semafory:
Jadę, król, do Polinezji, na swój autorecital!
--
Rzeczy się nie zmieniają. Zmieniamy się my. Henry Dawid Thoreau