Życzenia-Miłosne.info strona z najlepszymi życzeniami miłosnymi, na walentynki.
Aktualnie oglądasz: gotowe teksty sms miłosne
:: Walentynki :: Ciekawy Cytat: Interest rei publice, ne maleficia remaneant impunita - w interesie państwa leży, aby czyny bezprawne nie pozostały bez kary.
:: gotowe teksty sms miłosne :: Wytrzymywałaś ze
mną w dniach buntu, Kiedy nic nie miało sensu, Nic nie było warte zainteresowania. Nie przestawałaś wierzyć, Że pewnego dnia Wyjdę z tej mgły i na nowo odnajdę słońce. I rzeczywiście tak się stało.
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Zygmunte) w tej kategorii:
Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10] :: Znaczenia Imion: :: Bogdan - Charakter jego jest zrównoważony. Bogdan lubi domowe zacisze, wyjazdy za miasto, dobra muzykę. Osoba subtelna, dobra i zasadna. Nie daje się drobnym niepowodzeniom i uparcie darzy do celu. Osoby te często otrzymują wysokie stanowiska i bywają wtedy szczęśliwe. W takiej sytuacji chętnie służą innym rada i pomocą. Maja duże poczucie własnej wartości i godności. Bardzo oceni spokój i sprzyjające warunki do pracy.
Sentencja: Uczucie to zjawisko, którego nie można poddać drobiazgowej analizie. przypuśćmy, że ciało człowieka zostałoby poddane sekcji przez jakiś inny gatunek stworzeń. Chociaż o budowie organizmu dowiedziano by się wszystkiego, myśli i uczucia człowieka pozostałyby na zawsze tajemnicą. John Steinbeck
::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::
Postukiwał dziadygo o ziem kulą drewnianą,
Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano.
Szedł skądkolwiek gdziekolwiek - byle zażyć wywczasu,
Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu.
Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,
Oj da-dana, da-dana! - jak się strumień strumieni!
Wychynęła z głębiny rusałczana dziewczyca,
Obryzgała mu ślepie, aż przymarszczył pół lica.
Nie wiedziała, jak pieścić - nie wiedziała, jak nęcić?
Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?
Wytrzeszczyła nań oczy - szmaragdowe płoszydła -
I objęła za nogi - pokuśnica obrzydła.
Całowała uczenie, i łechtliwie i czule,
Oj da-dana, da-dana! - tę drewnianą, tę kulę!
Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej ułudy,
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy.
Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!
"Czemuż jeno całujesz moją kłodę stroskaną?
Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?
Za wysokie snadź progi dla czarciego nasienia,
Ty, wymoczku rusalny - ty, chorobo strumienia!
Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?
Oj da-dana, da-dana! - umrę chyba ze śmiechu!" -
Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą!
"Pójdźże ze mną, dziadoku - dziaduleńku - dziadygo!
Będę ciebie niańczyła na zapiecku z korali,
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.
Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,
Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!"
Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą
Do tych nurtów pochłonnych, co się w słońcu inaczą.
Nim się zdążył obejrzeć - już miał falę na grzbiecie -
Nim się zdołał przeżegnać - już nie było go na świecie!
Zakłębiły się nurty - wyrównała się woda,
Znikła torba dziadowska i łysina i broda!
Jeno, kloc ten chodziwy - owa kula drewniana
Wypłynęła zwycięsko - oj da-dana, da-dana!
Wypłynęła - niczyja, nienależna nikomu,
Wyzwolona z kalectwa, wypłukana ze sromu!
Brnęła tędy - owędy szukająca swej drogi,
Niby szczątek okrętu, co się wyzbył załogi!
Grzała gnaty na słońcu ku swobodzie, ku życiu,
Zapląsała radośnie na swym własnym odbiciu!
I we żwawych poskokach podyrdała przez fale,
Oj da-dana, da-dana! - w te zaświaty - oddale!
--
Wzruszające są wspomnienia po wspomnieniach. Stanisław Jerzy Lec